Webeo a sprawa polska
Intrygujący, nowy gatunek cyfrowy, analizuje w Techstach Grzegorz Stunża. Rzecz dotyczy webeo - sieciowych teledysków Dawida Marcinkowskiego. Jednym z nichjest bardzo rozbudowanySomeday on the Misty Island , drugim, wcześniejszym, Smolik Attitude. Najbardziej wyrazistą cechą obu utworów jest dodana do teledysków narracja, oraz nielinearny tok całości. Użytkownik może poruszać się po przedstawianym nam świecie w dość swobodny sposób. Grzegorz próbuje porównywać utwory Marcinkowskiego do polskich hiperfikcji, i choć pod względem formalnym, obie formy wyglądają dość podobnie (lecz bez hipermediów w hiperfikcji), pod względem wykonania Carlos Szatkiewicza, Blok Shutego, RH + Joanny Roszak, czy Tramwaje dr Muto wypadają bardzo blado.
Dotknięty tu zostaje problem poruszony już przeze mnie w zbiorze “Liternet.pl”. Problem “środków”. Oba projekty Marcinkowskiego są przykładem na przynajmniej tymczasowe ich rozwiązanie. Otóż są one udanym połączeniem przedsięwzięcia komercyjnego z przedsięwzięciem artystycznym o odcieniu eksperymentatorskim, awangardowym. Marcinkowski poświęca swój czas i swoją energię, tworzy nowy, przynajmniej na polskiej scenie gatunek, wyznacza pewną poprzeczkę dla artystów cyfrowych mediów, a jednocześnie - promuje muzykę Smolika, Małgorzaty Walewskiej, a webeo jest jednym z punktów budżetu wytwórni, która także w ten sposób chce promować swoich artystów. Piosenkarka o nazwisku Małgorzata Walewska może nawet nie istnieć. Jednak samo webeo - choć autonomiczne mogące istnieć samo dla siebie - jest zarazem potencjalnym kolejnym frontem, internetowym przyczółkiem, w wojnie o klienta, i jako takie trafić może na biurko każdego szefa promocji i zostać po prostu dobrze sprzede.
Takie są polskie warunki: nie możemy, nie stać nas, nie mamy narzędzi i czasu, by tworzyć projekty bezinetersowne, cyfrową sztukę dla sztuki. Marcinkowski pokazuje pewien kierunek.
