Poezja Facebooka

O zaskakującym, poetyckim potencjale Facebooka mogą się przekonać wszyscy, którzy natknęli się na aplikację My Year in Status. Mały serwerowy program, których pełno na Facebooku, miksuje wpisy pojedynczego użytkownika i wkomponowuje ich fragmenty w podsumowującą mijający rok e-kartkę. Warunkiem interesującego efektu, co nie dziwi, jest jakość wpisów, jakie dany fejsbukowicz popełnił w ciągu całego roku. Moja aktywność na Facebooku, podobnie jak na Elektroblogu, była w ciągu 2010 nikła, dlatego nawet nie próbowałem. Ale moi koledzy, jak Leszek Onak czy Łukasz Podgórni, mogą się pochwalić całkiem dobrymi pod względem literackim, noworocznymi laurkami. Oto fragment kolażu Onaka: Wróżbita zdecydowanie Maciej / pomysł miał pan Jezus. Ja ten pomnik miałem zbudować / Facebook twierdzi, że „Wola Rządzińska” – moja miejscowość rodzinna, nie istnieje. Z kolei w kolażu Podgórnego czytamy między innymi: Jak rzekł niegdyś Zenon Fajfer „Ha!rakiri” / gdy net zamula, budzą się demony / Czyczowaliśmy / Czas przyszły fraktalny (prototyp). Raz jeszcze okazuje się, że jakość końcowa remiksologii, efekty finalne sztucznego wytwarzania testów z innych tekstów, zależą od materiału wyjściowego. Wyniki tego rodzaju zestawień określane są przez zasadę rubbish in – rubbish out: Nie ma co liczyć na cuda: jeśli do poetyckiego młynka wrzucaliśmy śmieci, efektem mielenia śmieci będą… śmieci, jeśli z kolei pożywką remiksu są teksty przemyślane, dowcipne, „skrzydlate”, takiż ma szansę być końcowy kolaż. Generatorom poezji poświęcam moje dwa ostatnie (pierwszy, drugi) felietony w Ha!arcie, trzeci w drodze.