Pokolenie Pierre Menardów

Gdy artysta odnajduje swe tworzywo w obiektach już obecnych na kulturowym rynku, dzieło zaczyna przypominać skrypt. W pewnym sensie, jest to sytuacja „gdzie scenariusz staje się formą”.

W ten sposób Nicolas Bourriaud kończy przedmowę do książki Postproduction, w której analizuje sposoby produkcji sztuki współczesnej. Przedmowę do drugiego angielskiego wydania Bourriaud poświęca w zasadzie jednemu problemowi, o którym już była tu mowa: zarzutowi krytków, iż prakyka nazywana postprodukcjyną nie jest NICZYM NOWYM. Fakt, iż Bourriaud już na wstępie odpowiada na owe zarzuty przywitałem z ulgą, nadstawiłem ucha, i dałem się przekonać. Oto mowa obronna Bourriauda:

Posługiwanie się cytatem, recyclingiem, detournement nie zrodziły się wczoraj. Jasnym staje się jednak, że pewne elementy i zasady twórczego postępowania pojawiają się dziś na nowo jako tematy i niespodziewanie wysuwają się na pierwszy plan, do tego stopnia, iż stanowią „silnik” nowych praktyk artystycznych.

Innymi słowy – interaktywność, partycypacja, environment – kolejne pojęcie kluczowe dla sztuki postprodykcji, choć przewijają się, artykułowane są dziś w sposób radykalnie odmienny niż dawniej, i w zupełnie innym kontekście społecznym. Dzięki temu na przykład, dawne dzieła sztuki są dziś używane przez niektórych artystów po to, by redefiniować pojęcie twórczości, oryginalności, autorstwa. A to – dla Bourriauda, jest absolutną nowością.

Nowa sztuka rozmywa ideologię własności sztuki i kieruje nas w stronę kultury używania form, „kultury ciągłej aktywności znaków, która zasadza się na kolektywnym ideale: dzieleniu się”. Bourriaud zachęca nas zatem do tego, byśmy sztukę (jej klasyczne artefakty) używali, po to, by badać nimi otaczający nas świat.

Widzimy tu zatem, jak zawęża się pole różnicy, którą możemy wydobyć poprzez odpowiedni gest powtórzenia (pole paradygmatu modernistycznego). W jaki też sposób pojęcie „nowości” staje się podejrzane (postmodernizm), jeśli pozbawione jest wymiaru o charakterze raczej utylitarnym niż elitarym (altermodernizm ?). Dlatego DJ i programista to dwie figury, które stają się emblematem nowej sztuki.

c.d.n

Odmrożony Marshal McLuhan – groteska Hegiraskopu

Pionierzy cyberprzestrzeni Brenda Laurel i Trip Hawkins zapraszają niedawno jeszcze żywcem zamrożonego Marshala Mcluhana do Doliny Krzemowej na posmakowanie wirtualnej rzeczywistości.

McLuhan bada umocowanie gogli szukając ostrych kręwędzi i wypustek, które dałoby się uznać za zbędne i usunąć. Chwilę potem poddaje się i ściąga swoje okulary. Trzeba mu przypominać, by miał otworzył oczy.

Po demonstracji, ku zdzwieniu wszystkich, McLuhan milczy. „Myślałam, że dostał kolejnego zawału” – zwierza się później przyjacielowi Brenda Laurel. Po powrocie do hotelu, McLuhan zamyka się w swoim pokoju na trzy dni.

Powyższy fragment pochodzi z hipertekstowej powieści Stuarta Moulthropa Hegirascope. Opublikowana w sieci w 1997 powieść ta była wnikliwą analizą, parodią i antyutopią świata przechodzącego poważną transformację wraz z pojawieniem się Internetu. Kilkanaście splatających się ze sobą wątków z różnych punktów widzenia pozwala spojrzeć czytelnikom na różnorakie implikacje przeprowadzki ludzkości w cyberprzestrzeń, z naczelną metaforą migracji z ciała w domenę ekranu, bezcielesnej hegiry w nową (czy lepszą?) rzeczywistość. O dziwo, zawarte w Hegirascope spostrzeżenia na temat sieci, mediów, wojny, życia codziennego w globalnej wiosce, sytuacji pisarza, psychicznej kondycji człowieka medialnego, są wciąż aktualne.

Dlatego z przyjemnością donoszę, że Techsty przygotowują tłumaczenie tej świetnej prozy (stąd też niejaki bezruch na Elektroblogu, ale postaram się to naprawić, włączając pracę nad Hegirascope w bloga). Mam nadzieję, że powieść Moulthropa spodoba się polskim czytelnikom. Przewidywana premiera (choćby nawet poł-oficjalna) – grudzień 2008. Póki co – zapraszam do czytania oryginału.