Wrocław e-literacki

We Wrocławiu trwa konferencja „Literary Margins and Digital Media”. Prowadzoną przez Michaela Joyce’a sesję „Intermediation: reading in Digital culture” rozpczęła Ula Pawlicka prezentując swój amerykański tekst o historii literatury cyfrowej. Z kolei młoda badaczka ze Szwecji, Anna Thörnel, zaprezentuje wstępne rozpoznania tego, jak literatura cyfrowa zmienia sposób czytania literatury analogowej („Electronic literrature: new stages for the reader”.)

imageWieczorem odbędzie się spotkanie z Joycem i Zuzaną Husarovą, kilka chwil poświęcimy też na prezentację powstającej adaptacji hipertekstu „Twilight, a Symphony” na wersję spolszczoną i – co najciekawsze – sieciową.

Na załączonym zdjęciu – Michael, Ula i Anna.

Bratysława: „Remediacja” (4)

20130118-223620.jpg„Hvezdy”, odcinkowa powieść Bohuslava Brodzkiego z 1924 roku, o której ciągach dalszych decydowali czytelnicy, była jednym z bohaterów konferencyjnego wystąpienia Karela Pioreckiego. W aktywnym głosowaniu nad tym, jak ma się potoczyć fabuła „Hvezd” wzięło udział ponad 5 tysięcy czytelników, wśród których miano rozlosować główną nagrodę: zestaw mebli kuchennych… Karel Piorecki, młody krytyk z Pragi, będzie jednym z autorów czesko-słowackiego numeru Ha!artu (perspektywa językowych obiektów cyfrowych i ich tradycji). Perełki, które Piorecki wyławia z mniej lub bardziej odległej historii swojej rodzimej literatury udowadniają, że nasi południowi sąsiedzi to całkiem inny orzech do zgryzienia…

Interakcja u źrodeł: książki dla dzieci

Korzenie interaktywnej książki rozchodzą się w wielu kierunkach. Jednym z najbardziej przemilczanych, zwłaszcza jeśli chodzi o profesjonalną krytykę literacką, jest dziedzictwo literatury dziecięcej. Tymczasem gdzie indziej, jeśli nie tam, szukać książek, które wymagają od czytelnika aktywnej współpracy i odwołują się do wielu zmysłów na raz. New York Times Books, przy okazji recenzji książki dla dzieci „Press here” Arthura Geiserta, przypomina o długoletniej tradycji książek typu „lift-the-flap”, które zachęcają dziecko do odkrywania tekstu lub obrazku pod tekturowym okienkiem. Taka praktyka czytania świetnie sprzyja fabułom-zgadywankom, narracjom wykorzystującym elementy zabawy, na przykład w chowanego (przykładowy tytuł to „Hide and seek Pig”). Inną tradycję wyznacza „Pat the Bunny” z 1940 roku. Stworzona przez Dorothy Kunhardt, znaną autorkę książek dla dzieci, „Pat the Bunny” była czymś więcej niż tekstem i ilustracją na papierze. Tytułowego królika można było na jednej stronie dotknąć, pocierając o materiał podobny do króliczej sierści, na kolejnej stronie znajdowało się lusterko, a na jeszcze innej kawałek papieru ściernego, który oznaczać miał „szorstką twarz tatusia” (Wikipedia.org). Książka Kunhard otwiera nurt książek „touch-and-feel”, które wprzęgały w proces wytwarzania znaczeń materiał multisensoryczny. Odtąd książka nie cieszyła już tylko wzroku i węchu (tak wychwalany przez orędowników tradycyjnej książki i przeciwników e-literatury), ale też zmysł dotyku, później też słuchu. A wszystko to długo przed komputerami.

„Pat the Bunny” to dzisiaj już nie tylko książka, ale cały franchise, utrzymany w duchu konwergencji mediów: możną ją czytać także jako aplikacja na iPhone’a i iPada.

Humument Toma Philipsa (.)

Humument. Fotka z www.humument.comŁączenie zdań i słów ze słowami, w sensie dosłownym, operacyjnym, nie zawsze musi oznaczać operacyjnego działania po stronie czytelnika, jak to sie dzieje w przypadku hipertekstów. Czasami dzieło przemawia samo za siebie, zapraszając nas do swego rodzaju wtórnej, historycznej interpretacji swojej hipertekstowej warstwy. I dzieje sie tak nie tylko w utworach umieszczanych pod szyldem ambient, jak np. dynamiczna poezja Zenona Fajfera, czy utwory Johna Cayley’a. To samo można osiągnąć w druku i na płótnie. Są także twórcy, którzy łączą i druk i płótno. Należy do nich odkryty przeze mnie (znów we własnej księgarni) Humument Toma Phillipsa.

Humument to powstające od niemal 40 lat monumentalne dzieło, które zaliczyć możemy do kilku gatunków na raz. To swoisty palimpsest, w którym nie cały tekst oryginału ulega zamazaniu, a jego resztki tworzą nową jakość.

Humument. Fotka z www.humument.comZ jednej strony Humument to książka artystyczna (okropny termin): to obrazy, których płótnem i kanwą jest A human documentary W.H Mallocka, odkryta niegdyś przez Phillipsa w antykwariacie na Brixton. Na początku, inspirując się techniką cut-up Burroughsa, Phillips postanowił stworzyć na podstawie staroświeckiego dzieła Mullocka, własny, eksperymentalny, głównie tekstowy kolaż, polegający na zamazywaniu oryginału i jednocześnie eksponowaniu niektórych jego części. Później oprócz pióra, zaczął sięgać także po pędzel. Nowe dzieło, poza zmienionym kontekstem tekstowym, uzyskało też nowy kontekst wizualny. Każda strona była w zasadzie osobnym obrazem. Obrazów składających się na Humument oglądać można nie tylko w formie książkowej (w wersjach bardziej lub mniej koneserskich, mi trafił w ręce skromny mały), ale także w galeriach. Co najszczęśliwsze: blisko czterysta odsłon Humumentu oglądać można także w internecie.

Humument to także liberatura. JednocześĹ„ie także, zwłaszcza ( ale nie tylko) po wystawieniu w galerii, dzieło ergodyczne. Zachęcam do odwiedzenia strony Toma Phillipsa, z obszerną galerią Humumentu. Chętnych do bliższego przyjrzenia się temu dzieła zapraszam także do współpracy. Krótszy artykuł o Humument z pewnością opublikujemy w Techstach.

Ergodyczna Historia Świata wg arcybiskupa Usshera

Wiktorianski Atlas Historii ŚwiataReprint przedziwnej pozycji: „The Timechart History of The World” – wydany przez Barnes and Nobles atlas historii świata, wpadł mi wczoraj do ręki. Oryginał pochodzi z 1890 roku i jest dziełem Edwarda Hulla, opartym na kalendarzu anglikańskiego arcybiskupa Usshera. Wydawnictwo to było najpopularniejszym, kanonicznym atlasem historycznym epoki wiktorianskiej.

Atlas obejmuje 6 i pół tysiąca lat historii i zaczyna się biblijnym stworzeniem świata. Pokazane są tu drzewa genologiczne Adama, Ewy, Kaina i Abla, rozgałęziające się i mające swoją kontynuację w królewskich rodzinach Babilonu, Egiptu, żydowskich proroków. Biskup Ussher datuje stworzenie na 23 października 4004 roku p.n.e.

Najciekawszy i najbardziej intrygujący jest oczywiście sposób prezentacji informacji: choć ma on pokazać chronologiczny ciąg zdarzeń jest jednocześnie tak rozbudowany, że w zasadzie nie da się go czytać od początku do końca, lektura przebiegać musi w hipertekstowych sesjach a czytelnik przemieszcza się od daty do komentarza, od strumienia czasu do strumienia narodów, od informacji o ważnych postaciach do notek o soborach ekumenicznych. Jest to jednym słowem ergodyczny tekst drukowany, podbnie jak Kaligramy Appolinaire’a czy Gra w Klasy Cortazara.

Reprint starodruku lub innego typu klasycznej pozycji to jedna z ulubionych
form wydawniczych na Zachodzie. Dziwne, że historia świata według arcybiskupa Usshera nie została wydana w Polsce.

Przewracając kartki zabytków British Library

Diamentowa SutraPrzy opisywaniu fenomenów cyfrowych tekstów nie tylko trudno nie zahaczyć o Brittish Library, trudno także do niej nie powrócić. Dzięki sieciowej wersji projektu Turning The Pages każdy, nie ruszając się z domu, może powracać do Brittish Library w każej chwili.

„Turning the Pages” to przeniesienie cennych zabytków bibliotecznych na ekran i zaprezentowanie ich w atrakcyjnej formie dla użytkownika.
Po raz pierwszy zetknąłem się z tym projektem w Hannoverze, na targach Expo 2001, gdzie był główną atrakcją brytyjskiego pawilonu. Było to kilka ekranów dotykowych w solidnej obudowie, na których wyświetlano średniowieczne manuskrypty. Dotknięcie palcem brzegu prawej „karty” manuskryptu (recto) przenosiło użytkownika na następną stronę, a dotknięcie brzegu karty lewej (verso) do strony poprzedniej. Ogromną atrakcją była wówczas animacja, pojawiająca się w trakcie przekartowywania stron, a będąca sekwencją filmową ukazującą autentyczne przewracanie strony w manuskrypcie. Turning the Pages, jako połączenie tradycji z nowoczesną technologią, zdobyło wielkie uznanie na Expo, a mnie samego jeszcze bardziej zachęciło do wcielenia pomysłu techstów w życie.

Dziś oryginalne Turning the Pages oglądać można w holu głównym Brittish Library. Natomiast dla nas wszystkich, w każdej chwili, dostępna jest wersja sieciowa. Oprócz Diamentowej Sutry – najstarszej książki drukowanej na świecie średniowiecznych manuskryptów znajdują się tu bardziej współczesne białe kruki: rękopis Alicji w Krainie Czarów (zatytułowany jeszcze Alice’s Adventures Under Groud) ilustrowany przez samego Carolla, szkice Mozarta, czy najwcześniejsze wersje dzieł Jane Austin.

Lindisfarne GospelsProsty i przejrzysty Interfejs wszystkich tych prezentacji oparty jest na Flashu i posiada tylko kilka niezbędnych funkkcji: do przodu, do tyłu, „tekst” (wyświetlanie tekstu danej strony, b.ważne w przypadku bogato zdobionych manuskryptów), oraz bardzo efektowna funkcja „powiększ”. Efekt przewracanej kartki został zachowany aczkolwiek nie jest osiągany w tak prosty i intuicyjny sposób jak w oryginale.

Dla osób nie mogących korzystać z odtwarzaczy Adobe Flash, dostępne są wersje alternatywne, gdzie prezentacja osadzona jest w zwykłym htmlu. Dużym plusem tej opcji jest możliwość zapisania na włanym komputerze dobrej rozdzielczości zdjęć przeglądanych zabytków.

Maszyna do czytania: kolo Ramelliego

Szukajac niedawno inspiracji do stworzenia banneru nowych techstow, natknalem sie na kolorowa wersje ryciny leggio rotante czy tez macchina per leggere Agostino Ramelliego, na ktorej renesansowy ekscentryk i wynalazca (glownie z dziedziny wojskowosci) zamiescil prototyp hipertekstowej maszyny do czytania. Oczywiscie nie moze to byc oryginal ilustracji do ksiazki wydanej w 1588. Autorzy barwnej wersji wykazali sie jednak smakiem, i jest na czym oko zawiesic. Ilustracja pochodzi z okladki wydanej w Montrealu książki Le Savoir des Livres wydanej przez Uniwersytet w Montrealu, jest to prawdopodobvnie zbiór tekstow na temat historii książek, więcej szczegółów nie udało mi się odnaleźć.

A oto kilka slow, za A. Dróżdżem, samego mistrza Agostino na temat swojego wynalazku:

Jest to maszyna piękna i pomysłowa, bardzo użyteczna i wygodna dla każdej osoby, która czerpie radość ze studiowania, a zwłaszcza dla tych, którzy nie mogą się ruszać i cierpią z powodu podagry, ponieważ dzięki tego typu maszynie, człowiek może oglądać i przewracać wielką ilość książek bez poruszania się z miejsca; poza tym posiada ona jeszcze jedną zaletę, a mianowicie zajmuje bardzo mało miejsca do ustawienia, jak każda osoba inteligentna może zauważyć na podstawie jej rysunku. Wykonana jest ta maszyna, jak widać, bardzo pomysłowo, to znaczy zbudowana jest w ten sposób, że koło raz za razem powraca książki ułożone na jej pulpitach, a wszystko kręci się, lecz książki nigdy nie pospadają, ani się nie ruszą z miejsca, gdzie zostały położone: wręcz odwrotnie, pozostaną zawsze w tym samym miejscu i pojawią się zawsze przed czytelnikiem w ten sam sposób, w jaki zostały ułożone na pulpitach, bez potrzeby wiązania ich czy przytrzymywania innymi rzeczami.

Czyż łza się w oku nie kręci??