Postprodukcja

Idea postprodukcji może wydać się podejrzana dla tych, którzy przesiedzieli godziny w bibiotekach odrabiając zadania domowe z intertekstualności i palimsestowości literatury. Czy nie jest ona bowiem innym, kartograficznym w swej naturze, spojrzeniem na relacje intertekstualne? Relacyjność zdaje się tu być przeniesiona na mapę (kartografia i topologia to jedne z ulubionych perspektyw Nicolasa Bourriauda). Czy Bourriaud nie pomija tu przypadkiem całego dorobku teoretycznego Kristevej czy Gennete’a? Czy jako odkrywcze idee jego uzna czytelnik prac Janusza Głowińskiego? Na razie nie będę się stanowczo w tej kwestii wypowiadał. Sami osądźcie.

Waldemar Pranckiewicz – wioskuję z wyników śledztwa, które zleciłem Panu Google – wydaje się jedynym Polakiem (obecnym online), który przeczytał „Postprodukcję” Nicolasa Bourriauda. Dlatego oddaje jemu głos

Postprodukcyjnymi praktykami są mutacje wcześniej istniejących prac. Remake. Powtórka. Bourriaud podaje jako przykład video Fresh Acconci, w którym Mike Kelley i Paul McCarthy rejestrują aktorów i modeli interpretujących performance Vita Acconciego. W tym nurcie mieszczą się też niektóre prace takich artystów jak Douglos Gordon (zapętlający fragment filmu Hitchcocka), czy Sherrie Levine (tworząca replikę Duchampa).
Postprodukcyjnymi praktykami są ponowne użycia historycznych stylów i form, które to stylistyki konfigurują artyści według własnych preferencji. Felix Gonzales-Torres wykorzystuje formalne słownictwo minimalizmu i anty-formy by wyrazić własne polityczno-historyczne wątki.
Maurizio Cattelan wystawia płótno malarskie, z wyciętą na powierzchni literą Z, przypominającą cięcie szablą Zorro, przy czym forma pracy łudząco przypomina cięte płótna Luciana Fontany.
„Artyści bardziej programują dzisiaj formy, niż komponują je: zamiast transformować surowe materiały (czyste płótna, glinę, etc.) zajmują się remiksowaniem dostępnych form, tworzeniem poprzez użycie danych.” Kiedy Rirkrit Tiravanija oferuje użycie struktury, w której serwuje jedzenie, nie oznacza to, iż konstruuje on performance, on używa formy performance.
I to użycie jest istotniejsze, nie forma.

Jeśli „użycie” nie jest formą „cytatu struktury”, a programowanie, remiksowanie dostępnych form, jest zasadniczo rożne od „cytowania” i aluzji jako form (koniecznego) odniesienia się do już istniejącego otoczenia to postprodukcja ma szanse bycia koncepcją nośną i przydatną. Jeśli nie bardzo łatwą będzie można ją uznać za nic innego niż dwudziestopierwszowieczną, zawoalowaną mutację dziewiętnastowiecznej wpływologii.

Mark Amerika przetacza postprodukcje na nieco inne tory – refleksji autotematycznej, ontologii procesu twórczego. Oto jedna z ostatnich refleksji profesora Vidżeja, sama w sobie będąca posprodukcyjnym efektem napotkania myślowych ready-made’ów Roberta Smithsona i Jeana Cocteau (W postprodukcyjny materiał wyjściowy zamienia się samo rozumienie postprodukcji przez Bourriauda):

Artysta nieświadomie wizualizuje fikcję chwili; jednocześnie czas wciąż stara się proces ten nadgonić, tak by i artysta i fikcja stali się częścią przeszłości. Jeśli się to czasowi uda, wówczas wchłonie on w siebie i zneutralizuje ich twórczo zwizualizowane fikcjonalne stawanie się, czyniąc i artystę i fikcję nie na miejscu, chyba że będą oni w stanie intuicyjnie postprodukować (w sensie remiksologicznym zadomowić się) w jeszcze jednej wersji tej powstającej na bieżąco przestrzennej praktyki.

Czym jest zatem postprodukcja? W przypadku Ameriki jest ona zabarwiona osobistym aspektem przetwarzania gotowych kulturowych danych (idei), ich przywłaszczeniem, chęcia doświadczenia, oraz chęcią podzielenia się tym doświadczeniem. Z tym, że „ja” nie jest tu „ja” gombrowiczowskim. Jest jakością podejrzaną, zmienną, potrafiącą się multiplikować, a zatem – nie bądącą niczym trwałym, być może zatem w ogóle nie istniejącą….

c.d.n