Biblioteki w „Second Life”

Info Island – wirtualna biblioteka w „Second Life” doczekała się bardzo ciekawej, polskiej recenzji na blogu Biblioteka 2.0. Stanowiska informacyjne, wyposażone nie tylko wirtualne ekrany dotykowe, ale w awatary bibliotekarzy, którzy – jak rozumiem – mogą z nami podsykutować na temat poszukiwanych książek, Kącik Porad Czytelniczych, plakaty informujące o wydarzeniach kulturalnych w bibliotekach rzeczywistych, które przystąpiły do projektu Info Island – to tylko niektóre z atrakcji tego przedsięwzięcia.

Agnieszka Koszowska, autorka relacji z pobytu w bibliotece Info Island ( i większości wpisów na blogu Biblioteka 2.0) wspomina też o pomyśle zorganizowania w „Second Life” konferencji polskich bibliotekoznawców. Niestety – jak można się domyślać – na razie do niej nie doszło, a wzmianki o polskich inicjatywach bibliotekoznawczych w „Second Life” spotykają się na razie z chłodnym oddzewem. Prawdopodobnie najlepszym pomysłem na początek jest wspomniane przez Koszowską nieformalne zebranie, na którym z chęcią sami się pojawimy.

„Second Life” już teraz przerosło chyba oczekiwania swoich twórców ( 9 milionów użytkowników). Ilość całkiem niebanalnych przedsięwzięć w wirtualnym świecie jest nieograniczona. Paul Sermon na konferencji Disruptive Narratives w Londynie, prezentował swoją własną galerię w „Second Life”. Projekty, które tam zamieścił są jak najbardziej oryginalne, i traktowane przez niego na równi z pracami, które prezentuje w realnych galeriach. Kwestia finansowa została podczas jego prezentacji przemilczana, jednak w kuluarach można się było dowiedzieć, że brytyjski artysta znalazł się w Second Life i zamieścił tam swoje prace dzięki sponsorom. Udało mu się także sprzedać kilka swoich instalacji w Second Life. A Linden dolar obowiązujący po drugiej stronie ekranu, jest walutą jak najbardziej wymienialną na rzeczywisty pieniądz. Obecność w Second Life nie kończy się zatem na aspekcie promocyjnym, jeśli już patrzymy na nią pod względem czysto utylitarnym (nie bacząc na aspekt społecznej i kulturalnej wymiany). Czy może istnieć lepsza zachęta do wejścia na „drugą stronę ekranu”? I to nie tylko dla bibliotekarzy, ale i artystów, kuratorów, i krytków?

Po długich, dość konserwatywnych w swej naturze, wahaniach (na które złożyła się też, bazująca na oczywistym micie, niechęć wobec „eskapizmu”) czas chyba, aby i Techsty pojawiły się w „Second Life”. A zatem – do zabaczenia wkrótce, na tropikalnej wyspie Literatury Cyfrowej – Techsty.

Miejmy tylko nadzieje, że ceny malutkich wysepek nie osiągnęły jeszcze nieprzyzwoitego pułapu….