Wirtualna rzeczywistość tuż za rogiem

Wśród najczęśniejszej czytanych artykułów 2012 portalu Ars Technica znalazł się entuzjastyczny raport z testowania zestawu do wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift. Nazwę tę warto zapamiętać, gdyż wszystko wskazuje na to, że tak nazywać się będzie pierwszy masowo produkowany osprzęt VR, który z kliku powodów ma spore szanse na sukces. 110 stopniowy kąt widzenia, wysoka częstotliwość odświeżania i głębia obrazu Oculus Ring powodują, że zanurzony w symulowanym trójwymiarowym obrazie gracz nie odczuwa zwykłych nudności, bólu oczu i zaburzeń błędnika. Brak też powidoków i szarpanego obrazu, z którymi wiele poprzednich prototypów nie mogło sobie poradzić, gdy gracz przesuwał głowę wzdłuż swojego pola widzenia. Co najważniejsze, Oculus Rift cieszy się poważnym poparciem developerów i graczy, z Johnem Cormackiem, twórcą Queke’a na czele, a popracie projektu na Kickstarterze porzekroczyło 2.5 miliona dolarów. Do demo Oculus Rift, kosztującego 300 dolarów, dołączona jest specjalna wersja gra Quake.

To krok ku nowej augmentacji – mówią deweloperzy i naukowcy. Ci ostatni potwierdzają, że choć team stojący za projektem składa się z młodych ludzi (wśród nich hobbysta i kolekcjoner zestawów do VR Palmer Luckey), to Oculus Rift jest wynikiem długoletnich badań nad możliwościami i ograniczeniami technologii, która w latach 90. stała się symbolem przewrotu technologicznego, a jednocześnie jego nieosiągalnym marzeniem.

W ciągu najbliższych 2 lat udoskonalone zestawy Oculus Rift trafiać będą do developerów gier, wtedy rozpocznie się długi okres testowania możliwości sprzętu, tworzenia gier, które omijają ograniczenia i masymalnie wykorzystują możliwości. Trzymamy kciuki!