Glitche i barbarzyńcy

Ta uciekająca przez knieje pół-naga, uzbrojona postać to barbarzyńca – czołowy bohater mającej się ukazać w połowie maja gry Diablo III wytwórni Blizzard. Pochylona i „czmyhająca” – postura „Barba” jest nader znamienna. Otóż widzimy go w chwili ucieczki na nieoficjalne, nie dostępne w obecnej wersji beta rejony długo oczekiwanej gry. Odblokowane one zostały przez grupę fanów-hakerów, pilnie śledzących każdą łatę do beta (tzw. data-mining każdego patcha) w poszukiwaniu dziur i słabości Diablo, w której trzecią odsłonę gra się już nie stacjonarnie, na komputerze domowym, lecz tylko i wyłącznie na serwerach Blizzarda, zmuszającego nas, byśmy byli non-stop online. Granie w trybie online, a zatem zapisywanie stanu rozgrywki, postępu naszego bohatera na odległych serwerach administrowanych przez Blizzard, wręcza twórcom gier niespotykaną dotąd kontrolę nad eksplorowanym i indywidualizowanym przez gracza świecie. Producet gry, bez pytania gracza, może teraz zmieniać, uaktualniać i udoskonalać wirtualny świat.

W tym kontekście, atak hakerski, który dostarczył społeczności beta nie lada frajdy i emocji (niektórzy testerzy już od września eksplorują wciąż te same przestrzenie pierwszej części aktu pierwszego (!) wydaje się całkiem nieszkodliwym, wręcz sympatycznym „rewanżem” losu oraz – przy okazji – ostrzeżeniem dla coraz bardziej popularnego lokalizowania najcięższych gier online. Do podobnej konsternacji, kiedy to fanom daje się więcej niż to planowane doszło kilka godzin temu: beta gry, dotąd zamknięte i rozdawane niewielu szczęśliwcom, najczęściej pod warunkiem niewolniczej pracy promocyjnej na portalach społecznościowych, okazało się nagle zupełnie otwarte. Każdy, kto wszedł na portal i serwery battle.net mógł przemierzać pierwszy akt gry bez przeszkód i za darmo. Oczywiście, po dwóch godzinach Blizzard wyłączył swoje serwery, by – jak ogłoszono – rozwiązać „pewien problem”….

Umieszczanie gry online ma też swoje inne plusy. Pozwala zawiesić okrutne prawo Moore. W Diablo III będzie dało się grać na dość starych, jeśli nei antycznych, kartach graficznych, wyprodukowanych nawet w 2006 roku: wymagania sprzętowe nie są wygórowane.