„Musiałem wyjść, żeby móc wrócić”: wizualne czytania „Piksel Zdroju” cz. 4

Jako jedyne spośród hipertekstowych opowiadań, które złożyły się na zapoznawczą, miejską partię Piksel Zdroju, opowiadanie Klemensa (Lech Mikulski) było gotowe w całości od początku, a na dodatek przybrało wyraźną strukturę drzewiastą, podczas gdy inne teksty miały kompozycję luźniejszą, sieciową lub osiową, i były otwarte na dodatki i modyfikację. Pozostało takie, kamienne i niewzruszone, aż do końca, a jedyne zmiany, jakich się doczekało, poza redakcyjnymi, polegały na dodaniu linków do opowiadań koleżanek i kolegów.

lech-miejska

Lech Mikulski: mapa linii miejskiej [kliknij, aby zobaczyć rozmiar oryginalny]

Lech linkuje przede wszystkim do Szymona i po jednym razie do pozostałych opowiadań. Olafowi nie przypadł w tej partii żaden link, co też nie dziwi, gdyż krakowska, „rejsowa”, a może ? nowofalowa (nic się nie dzieje, bohater rozgląda się na lewo, na prawo, „jak w polskim filmie”) narracja Lecha jest mało kompatybilna w tej fazie do ekspresyjnego surrealizmu Olafa.

Z punktu widzenia czytelnika, wszystkie drogi na fabularnym drzewie Lecha Mikulskiego, choć rozchodzą się w aż czterech kierunkach (segment „l-1-1”), prowadzą do tej samej sceny, rozpoczynającej się słowami „Klemens z zadowoleniem zamknął dokument i wyłączył komputer. Musiałem wyjść, żeby móc wrócić. To zdanie nie dawało mu spokoju”. Segment ten naturalnie łączy się z partią drugą, morską, i stanowi świetne przejście ze szkatułki pierwszego stopnia, do tej o poziom wyższej, gdzie śledzimy już nie krakowskiego bohatera, o którym opowiada Klemens, ale samego Klemensa, który przygotowuje się do wyjazdu na warsztaty”. Raz jeszcze (zob. pierwsze opowiadanie Anny Piwowarskiej) ciekawy, formalny zabieg spina dwie części Piksel Zdroju i staje się metaforą kompozycyjną całości.

lech-miejska

Lech Mikulski – mapa linii morskiej [kliknij, aby zobaczyć rozmiar oryginalny]

Narracja morska rządzi się innymi prawami i bardziej przypomina pozostałe teksty fazy drugiej. Jako koordynator, wydzieliłem w fabule morskiej trzy etapy (przed warsztatami, po warsztatach, impreza) i w tekście Lecha ten trójpodział jest widoczny. Podobnie jak w innych przypadkach, segmenty są tu dłuższe, międzylinkowań jest więcej, a narracja płynie w wartkim tempie. To naturalne, gdyż jeśli chodzi o fabułę, dzieje się wręcz zbyt dużo, aby czytelnik mógł ogarnąć szereg niuansów i dopowiedzieć sobie rzeczy w pojedynczej narracji nie dopowiedziane. Stąd autorzy odsyłają do siebie nawzajem, zachęcając do zmian punktów widzenia i poszerzania wiedzy o tym, co się wydarzyło. A tego do końca nie wiedzą sami narratorzy. Wart uwagi jest kontrast stylistyczny części miejskiej i morskiej Klemensa, niemal szokująco różny.

Pod względem statystycznym mamy tutaj sytuację bardzo zbalansowaną. Lech odsyła do opowiadań innych autorów ponad 20 razy. Z kolei linków do Lecha jest 26 (31 wraz z wewnętrznymi). Tekst ten w kontekście całości reprezentuje pozycję środka, ogniwa niezbędnego, choć nie powodującego obsesyjnego wskazywania palcem, co też jest mile widziane, gdyż wprowadza do kłączowatej kompozycji Piksel Zdroju element stabilności.

„Spadło niebo”: wizualne czytania „Piksel Zdroju” – cz. 3

68 segmentów tekstu, 137 linków do wewnątrz, 49 na zewnątrz, jedna „mocna” leksja, do której inni autorzy linkują 5 razy – tyle o hipertekście Moniki Kapeli, opisującym przygody Magdaleny, mówią statystyki. I jest to mowa całkiem adekwatna, gdyż imię tego tekstu to bogactwo, różnorodność, złożoność. Linia miejska dobrze ową złożoność oddaje, fabuła toczy się na dwóch, jeśli nie trzech planach: czasoprzestrzeni teraźniejszej, czasu historycznego (przywoływanego przez teksty źródłowe) oraz na planie filmowym, wśród aktorów i obserwatorów pracy nad filmem o powstaniu warszawskim. Nic dziwnego, że czytelnik od razu czuje się wrzucony na głębokie wody, przeskakując między czasami, postaciami i narratorami w poszukiwaniu porządku, wzorca, rozpoznawalnego następstwa. Nic też dziwnego, że autorka stara się mu pomóc i nie otwiera zbyt wielu drzwi na zewnątrz, skupiając się raczej na zależnościach w obrębie własnej opowieści. Odniesienia do opowiadań Anny, Szymona czy Jagody są raczej kurtuazyjne.

monika-miejska

Monika Kapela: mapa linii miejskiej [kliknij, aby powiększyć]

Proporcje odwracają się o 180 stopni w części morskiej, w której mamy prawdziwą symfonię powiązanych ze sobą słów, motywów i perspektyw, symfonię jak najbardziej współczesną, nie stroniącą od kakofonii i groteski…Średnia linków na segment zbliża się do czterech i jest chyba najwyższa w całym Piksel Zdroju, choć nie chciałbym przesądzać. Badania tekstologiczno-wizualne w Tinderboxie trwają.

monika-miejska

Monika Kapela – mapa linii morskiej [kliknij, aby powiększyć]

Prominentna leksja, o której wspomniałem na początku, a zatem ogniwo tekstowe przyciągające najwięcej odesłań od koleżanek i kolegów pikselowiczów, to „m-2”, w której, podczas najgorętszego dnia w roku, świat staje w ogniu, a za oknem narratorki zaczyna się kręcenie filmu. Popularność tego krótkiego fragmentu bierze się najpewniej stąd, iż streszcza od temat większości wątków ? zwłaszcza w fazie miejskiej ? „Piksel Zdroju” jako całości. Raz jeszcze dowodzi to temu, iż autorzy kolaboratywnej powieści czytali się nawzajem i dopowiadali, traktując link w sposób nader pragmatyczny, jako oddanie głosu, gest ilustrujący, prośba o wyręczenie w konkretnej, narracyjnej sytuacji.

„Wszystko płonie czerwienią”: wizualne czytania „Piksel Zdroju” cz. 2

Osiem segmentów tekstu, jeden link do zewnętrznego video oraz pojedynczy suplement w postaci „gry w życie” wystarczyły, aby enigmatyczna ale sugestywna opowieść miejska Olafa Kellera pobudziła wyobraźnię współautorów i wywołała falę odwołań porównywalną do tej, jaką wzburzyła woda mineralna z opowieści Szymona Stoczka. Nie mniej elektryzująca była część morska, zaczynająca się w Wielkiej Brytanii scenami jak z filmu Gyu’a Ritchiego, a kończąca na komisariacie skorumpowanego sierżanta Kopera.

olaf-miejska

Olaf Keller: mapa linii miejskiej [kliknij, aby zobaczyć rozmiar oryginalny]

Kompozycyjnie i hipertekstowo narracja Olafa toczy się na początku w miarę standardowo, przynajmniej z pozoru. Linkowanie eksponuje głównie odnogi tekstu własnego, choć wycieczek do Szymona jest kilka (a np. żadnej do opowiadań Lecha). Ale zarówno to pierwsze, jak i drugie ma swoje przyczyny. W linii miejskiej Olaf linkuje głównie do siebie, niemniej co drugi z ośmiu segmentów jest nie tyle kontynuacją, co trampoliną w inną bajkę. Hybrydyczność propozycji w tej fazie tekstu aż prosi się o zderzenie segmentów z różnych stron i perspektyw. Najbardziej autonomiczne klocki w tej układance, a są wśród nich mikro-dramat z „0-1-2-a” (prawy górny róg mapy nr 1) oraz scena w autobusie, którą obserwujemy okiem topniejącej w ukropie bohaterki, są najlepszą okazją do linków zewnętrznych, np. do Joanny i Magdaleny, i tak się właśnie dzieje. Z kolei linkowania do Szymona to niemal dosłowne sięganie po ochłodę i łyk wody mineralnej w tej kipiącej od czerwoności letniej atmosferze (czerwony klinkier, spieczone na czerwono uda, dachówki i cegły) aż proszą się o ciut chłodnego błękitu.

W fazie morskiej, w przeciwieństwie do większość autorów, Olaf rozwija skrzydła i literacką produkcję, proponując aż 18 hipertekstowych scen, w których link ściele się równie gęsto jak substancje wspomagające poczynania bohaterów. Kompozycja jest sieciowa, ale zachowuje kierunek właściwy hipertekstom osiowym. Czytelnik na pewno się tu nie zgubi, choć nie raz zdezorientuje. Podobnie jak część pierwsza, opowieść morska toczy się na różnych poziomach i w kilku konwencjach, raz jeszcze wystawiając się na odesłania i przytoczenia ze strony innych autorów, ale nie zapominając o odsyłaniu do wydarzeń i wątków z pamiętnej nocy na plaży.

olaf-miejska

Olaf Keller: mapa narracji morskiej [kliknij, aby zobaczyć rozmiar oryginalny]

To od Olafa przechodzimy też do opowieści (raportu) Kopera, który rozpoczyna trzecią, nienapisaną jeszcze, część Piksel Zdroju. Jeżeli miałaby się ona kiedyś potoczyć, to najprawdopodobniej wyrośnie z zaczątków, które pojawiają się właśnie tutaj.

Co ciekawe, statystycznie Olaf pobił jeden ważny rekord. Na liście dziesięciu najmocniejszych leksji, czyli takich, które mają najwięcej połączeń wychodzących i przychodzących, znajduje się aż 6 segmentów jego autorstwa (początkowe z obu linii plus „m-o-cw-1„). Choć włączone są tu linki własne, od których Olaf nie stroni, to dominacja ta może zaskakiwać. Na pewno jednak nie dziwi, potwierdzając siłę przyciągania tego tekstu pośród innych opowiadań Piksel Zdroju.