Solitaire – opowiadanie pasjansem


Solitaire

Do narracyjnego pasjansa, w którym użytkownik układa pewną historię z odkrywanych przez każdą z kart zdań, zapraszają twórcy sieciowej gry Solitaire na stronach turbulance.org. Solitaire to wspólny projekt Helen Thorington, Marianne Petit i Johna Neilsona (odpowiednio: pomysł i teksty, Flash i ilustracje, programowanie skryptów .cgi). Po wejściu na stronę wystarczy się zalogować i od razu przystąpić do gry. Pojawiają się przed nami trzy stosy kart jednej talii. Po kliknięciu na kartę odsłania się ilustracja, a po niej tekst: zazwyczaj jedno zdanie, np. a flicker of light discovers her face… lub she is here lub his grips is powerful. Jeśli zdanie zostaje przez nas zaakceptowane jednym kliknięciem dodajemy je do układanej przez nas narracji. Solitaire pozwala też na dopisywanie przez użytkowników swoich własnych tekstów, wtedy gdy trafi im się joker. Gotowe „opowiadanie” możemy zapisać na serwerze, podpisując je jako „swoje”.

Solitaire Helen Thurington to jeszcze jeden przykład prostej fikcji komputacyjnej, która – podobnie jak Life in the Garden Erica Zimmermana – omówiona została zbiorze Second Person.

Wyzwaniem dla autorów, aczkolwiek nie tak ogromnym jak w przypadku bardziej rozbudowanych utworów narracyjnych o nielinearnej strukturze, jest tutaj koherencja poszczególnych, losowo wybieranych fragmentów tekstu. Thurington poradziłą sobie z tym bardzo dobrze. Po pierwsze przez to, że pisze ona skondensowaną, poetycką prozą. Nie ma tutaj elementu sprawozdawczości, więcej natomiast krótkich opisów wyglądów i stanów wewnętrznych. Po drugie, bohaterami tego tekstu są bliżej nieokreśleni „on” i „ona”. Ani razu nie pada tu imię czy opis osadzający bohatera w kontekście określonego świata przedstawionego. Po trzecie, wybór wątków doskonale został dopasowany do sytuacji tekstu: rozstania, samotność, powroty to nie tylko kondycja „jego” czy „jej” ale także kondycja każdej z losowo wybieranych kart, zdań i ilustracji: raz wydają się one łączyć ze sobą, innym razem sobie zaprzeczać, a jeszcze innym- stać samotnie nie dając wpasować się ani w poprzedzające ani w następujące po nich inne karty, zdania i ilustracje.

Czy hipertekst wyciska łzy?

Debata na temat literackiego hipertekstu na stronach bloga Instytutu Przyszłości Książki powoli wygasa. Rozpoczęta przez Bena Vershbowa kontrowersyjnym stwierdzeniem „hipertekst jest nudny”, a zakończona (na razie) propozycją mierzenia nudy hipertekstu jego zdolnością do wyciskania łez, dyskusja ta staje się papierem lakmusowym, którym możemy mierzyć kondycję najnowszej teorii i krytyki literatury nowych mediów.

Stare, przesadnie biegunowe podziały na zagorzałych przeciwników i fanatycznych zwolenników hipertekstowej formy nie zniknęły. Pozostałości po dawno rozbitych obozach wciąż widoczne są na polu walki (patrz: Mathew Kirshenbaum kontra Mark Bernstein). Nadchodzi jednak nowe, i co najważniejsze, wspierane jest ono przez reprezentantów starego .

Ciekawą uwagą, która podpowiada nam jak uporządkować nasze doświadczenia z literackim hipertekstem, jest uwaga Jeremiego Ashkenasa: czy hipertekst mamy traktować jako formę, czy technikę. Niezwykle pogłąbioną refleksją, dużo mówiącą o procesie odbioru hipertekstu, pracy pamięci, podzielila się Diane Greco, podsumowując swój wpis:


Kiedy ktoś pyta mnie dlaczego zajmuję się hipertekstem, lub szydzi sobie z mojego zaangażowania, odpowiadam, że to coś po prostu do mnie przemawia. To mnie wręcz zamieszkuje. Gdy czytam hipertekst, zawsze jestem zdziwiona jak szybko skojarzenia nawarstwiają się jedno na drugie, i jak bardzo na miejscu i przyległe do sebie, jest wszystko, co ma związek z hipertekstem. Poprzez czytanie Twilight, czy afternoon, odkrywam na nowo, w jak bardzo żywotnym sensie, wszyscy jesteśmy z sobą w pewien sposób połączeni, i jak bardzo osobiste, wręcz intymne, są takie skojarzenia.

A Hypertextopia – sieciowy program do tworzenia autorskich hipertekstów, wciąż się rozwija, dochodzą do niego coraz to nowe opcje. Dwie dane próby pisania w Hypertextopii, dostępne są na stronach najnowszego magazynu Techstów. (poetycki utwór Łukasza Podgórni i hipertekstowy esej Andrzeja Pająka).