O osiem kilkobajtów za dużo?

Przez około 3 minuty czekałem wczoraj, wraz z pracowniczką Biblioteki Narodowej po drugiej stronie słuchawki, aż wyświetli się jej, na ekranie bibliotecznego komputera, strona główna Techstów. Bez skutku. Bez grafik i arkusza stylów, strona główna ma zaledwie 8 kilobajtów, które powinny się ładować jako pierwsze, nawet więc przy fatalnym przeciążeniu łącz, można widzieć treść w formie tekstowej, chwilę potem już sformatowaną, ale bez grafiki, by w końcu strona załadowała się do końca.

Przypadek ten to ostrzeżenie dla wielu z nas, piszących blogi, strony autorskie, wypuszczających w sieć seryjne, lub pojedyncze projekty. Bierzmy pod uwagę stan połączeń internetowych oraz przeglądarek w dużych instytucjach i dużych korporacjach. Biblioteka Narodowa w Warszawie, była z pewnością jedną z tych instytucji, które korzystały z internetu wtedy, gdy jeszcze większość z nas nie wiedziała, co to takiego. Gdy w ciągu ostatniej dekady cały świat ruszył do przodu, biblioteka pozostała w tym samym miejscu, poza tym, że liczba komputerów podłączononych w jednym gmachu do internetu wzrosła pewnie kilkunastokrotnie.

Nie chciałem być wścibski i pytać z jakiej przeglądarki korzystają pracownicy biblioteki, w tym przypadku odpowiedzialni za przydzielanie numerów ISSN periodykom, w tym – pismom internetowym. Mając w pamięci salkę internetową z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, gdzie po raz pierwszy, 10 lat temu, skorzystałem z internetu, nie zdziwiłbym się gdyby to była przeglądarka Internet Explorer 3.0, lub Netscape 3.0.

Nasze Strażnice Wiedzy – stojące niegdyś w awangardzie rewolucji internetowej, najwidocznie zostały przez tę rewolucję pożarte. Szkoda.

Metaprzestrzeń

Czy Game Murkup Language (.gml) zastąpi Hypertext Markup Languge (.html),a „światy” internetowe zastąpią „strony” internetowe? Oczywiście, że nie. Ale po przeczytaniu wywiadu z Raphem Kosterem – kiedyś jedym z głównych programistów legendarnej Ultima Online, a dziś projektantem Metaspace, można być pewnym, że gml skieruje nasze doświadczenie internetowe na szersze wody. Metaspace to platforma, dzięki której w niedalekiej przyszłości będziemy mogli tworzyć i doświadzczać wirtualną rzeczywistość tak jak doświadzamy i tworzymy dziś Internet i Koster wielokrotnie podkreśla, że rozumie to w sposób jak najbardziej dosłowny. Po ukończeniu, jego projekt umożliwiał będzie użytkownikom tworzenie wirtualnych przestrzeni (świat to podstawowa jednostka Metaspace) przy pomocy opartego na Flashu i Javie gmla, jego edytowalnych szablonów, oraz otwartej architekturze.

W praktyce wyglądać ma to tak, że zamiast na zwykłą stronę elektroblogu czy techstów będziesz mógł drogi czytelniku, po wstukaniu w przeglądarkę adresu techsty.art.pl, znaleźć się w lesie, lub na wyspie, gdzie artykuły, posty i awatary ich autorów czekać będą na twoją interakcję. I będzie się to działo bez żadnego logowania do takiego „świata”, jak to od dawna ma miejsce w MUDach, czy w grach online (w praktyce chodzi choćby o wklejenie w istniejącą już stronę html kilku linijek kodu gml).

Możliwości Metaspace są oczywiście o wiele większe. Tworzony na tej platformie świat będzie mógł być także w pełni grywalnym światem Tetris, Quake’a, czy nawet Counter Strike’a.

Projekt Metaspace znajduje się obecnie na etapie wersji alpha.

Mapy ciała Tatiany Parcero

Tatiana Parcero - z cyklu CartographiesWyjątkowo piękne, soczyście kolorowe, zmuszające po pierwsze do tworzenia związków między ciałem a mapą, a po drugie – do wędrowki po tej mapie w nieoczekiwanych kierunkach, są fotograficzne prace Tatiany Parcero. Po raz pierwszy natknąłem się na nie w wydanej przez Phaidon Press, ważnej antologii Blink, która prezentowala 100 fotografów młodego pokolenia. Okazuje się też, że Tatiana sama prezentuje się w sieci (co o dziwo rzadkie wśród artystów, których prace można natknąć się w książkach o sztuce współczesnej), z całkiem niamałą kolekcją prac z serii Cartographies. Problemy tożsamości, pamięci i kartograficznego sposobu ich przedstawienia są tu ukazane na jednej wspólnej płaszczyźnie: kobiecym ciele, na które nałożone zostają starożytne mapy i szkice anatomiczne.

Redaktorzy antologii Blink pisali o Tatianie Parcero tak:

„Jej stopy zachowują ślady miejsc, po których błądziły […] Przestrzeń pomiędzy nogami jest cieniem, z którego wyrastają korzenie przechodząc z miejsca na miejsce, syntezą całości jest kobiecy pępek, twórca życia […]. Prezentuje nam się tutaj podróżnicza, nomadyczna forma życia, która niczym rzeka przepływa przez arterie ciała, przepływa przez rożne krainy w poszukiwaniu dobrego losu”

Sama artystka o swoich pracach mówi nieco bardziej skromnie:

Zaczęłam od eksploracji mojego zewnętrznego ciała, dzięki której moglam poznawać samą siebie. Później włączylam w to obiekty, które pomogły mi w sposób wizualny zdefiniować pewne indywidualne i społeczne metafory. Następnym krokiem było wyjście poza granice skóry, po to by zacząć badanie mojego wewnętrznego ciała.

Dzięki połączeniu fotografii fragmentów mojego ciała z diagramami z anatomii oraz starymi książkami kartograficznymi, skonstruowalam mapy służące jako metafory lub jako rytuały i odkryłam na nowo swoją historię. Eksploruję wewnętrzne i zewnętrzne przestrzenie kierując się takimi mapami jako punktami wyjścia. Zaopatrzona w te obrazy staram się spoglądać na wskroś, poprzez pamięć ciała na to, co znajduje się poza granicami skóry.

Tatiana Parcero - z cyklu CartographiesGdziekolwiek widzę mapę, diagram, przestrzenną reprezentację relacji indywidualnych, społecznych, myślę o hipertekstowym sposobie prezentowania informacji. Hipertekstowy jest w tym przypadku synonimem „współczesnego”. Wspominany w poprzednich postach Nicolas Baurriaud, jakkolwiek by się zgadzać z jego nie do końca oryginalnymi ideami postprodukcji i remiksu, dotyka podobnego problemu, mówiąc o topokrytyce. Kartograficzna reprezentacja świata oraz określanie i przewartościowanie swojej pozycji w nim (topokrytytka) jest dziś prawdopodobnie najbardziej adekwatnym sposobem samookreślenia. To co realne i to co wirtualne, to co cyfrowe i to co fizyczne, sumulacje i rzeczy symulowane, poddane tu zostają próbie zhierarchizowania, i wartościowania. Prace Tatiany Parcero to piękny przykład takiej strategii.