broadband

Od dwoch miesiecy polowa redakcji techstow jest bez internetu. Tymczasem Korespondencja sie nasila, naplywaja pliki, artykuly, informacje o wydarzeniach.

Internetowe kafejki w Zjednoczonym Krolestwie nie sa tym, co moga znac na przyklad internauci z Poznania, gdzie w Starym Browarze, na drugim pietrze, w kafejce e24 i w okolicach, jak u siebie poczuc sie moze kazdy: wlasciciele laptopow z bezprzewodowym internetem moga odbierac poczte i saczyc sobie kawe lub pic piwo gdziekolwiek sobie zycza (zasieg sieci jest dosc duzy). Z kolei na kogos, kto ma starego laptopa, ktory laczy sie z siecia tylko za pomoca kabla, czeka wygodny fotelik w kameralnym pokoiku w srodku kafejki. Kazdy inny internauta ma do wyboru i dyspozycji kilkadziesiat stanowisk w przyjemnych, przestronnych i klimatycznych pomieszczeniach.

 W porownaniu z tymi wygodami publiczne miejsca dostepu do internetu w Londynie sa godne pozalowania. Ciasne, niewygodne, zatloczone klitki, w ktorych mozna jedynie serfowac i czatowac (co prawda video czat jest standartem), gdzie  korzystanie z wlasnych prznosnych dyskow, lub zapisanie plikow jest najczesciej niemozliwe, gdzie nie ma sie wyboru przegladarki (skazanie na niestandartowy i wadliwy IE 6.0), gdzie puszki z komputerem sa na wysokosci glowy…..

Oczywiscie przyczyna jest w zasadzie jedna: niemal wszyscy maja broadband: internet z gniazda telekomunikacyjnego (ADSL) o przepustowosci co najmniej 2 mega, osiem staje sie powoli standartem, z siecia bezprzewodowa dla calego domu.

 Z okolo 14 providerow wybralem w koncu jednego i co ciekawe – nie brytyjskiego. Najlepsza oferte dla rejoniu w ktorym mieszkam mial amerykanski AOL. Pierwszy miesiac i bezprzewodowy router za darmo, potem – 14 funtow  miesiecznie.

 

 

„Drapieżnik pożera obcego” – recenzja książki Jana Stasieńki

Drapieżnk pożera obcego”– moja recenzja książki Jana Stasieńki o grach komputerowych i badaniach literackich pojawiła się właśnie
na stronach mroczna.art.pl – sieciowego zinu doktorantów Pracowni Komparatystyki Literackiej UAM. Wraz z recenzją gry Woodruff and the Schnibble of Azimuth napisaną przez Tomasza Kojdera, recenzja książki Stasieńki otwiera dział „cyberia”, który w całości poświęcony będzie w Mrocznej Środkowo-Wschodniiej Europie (pełna nazwa) zagadnieniom zjawisk nowomedialnych.

Niezwykle ciekawa i bardzo oryginalna, jak na świat akademicki, jest formula Mrocznej:
Na początku „Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa” była projektem obmyślonym na prezentację zjawisk, szczególnie muzycznych, wyrastających z subkultury punkowej, zimnofalowej, gotyckiej, industrialnej i pokrewnych. Na wskazanie zespołów rockowych, z racji przyjętej estetyki i tematyki tekstów, skazanych na niszę undergroundu, a wielokrotnie, pod względem talentu, umiejętności warsztatowych, nie wspominając już o poziomie i szczerości emocji, deklasujących promowanych przez media pseudomuzyków.

Polecam te strony, nie tylko fanom muzyki…