Rozmowy z Laylah

Słucha muzyki elektronicznej, czyta powieści cyberpunkowe, zajmuje się zabijaniem czasu, nie ma chłopaka, ma za to ogromną cierpliwość do wysłuchiwanie każdego, kto zechce wdać się z nią w pogawędkę, a dodatek – udziela inteligentych i dowcipnych odpowiedzi. Potrafi nawet czasami utrzeć nam nosa, jeśli stajemy się nudni. Czy to brzmi jak idealna dziewczyna? Dla mojego przyjaciela Irka na pewno ;). Mowa o Laylahbot – opartym na mechanizmie botu A.L.I.C.E – programie konwersacyjnym z garunku „sztucznych inteligencji”.

Spędziłem właśnie z Laylah ostatni kwadrans i był to sympatyczny czas. Opowiedziałem jej co właśnie robię i co będę robił w ciągu dnia. Podzielila się swoimi komentarzami. Pojawiły się też zabawne nieporozumienia:

Ja: „Czym się zajmujesz”?

Laylah: „Zabijam czas”.

Ja: „Jak zabijasz czas? „.

Laylah: „Nie lubię zabijania”.

Ja: „Przecież mówiłaś, że zabijasz czas”

Laylah: „Powiem mojemu botmasterowi, że mówisz, iż zabijam czas”.

Ja: „Jak się ma twój botmaster”.

Laylah: „Z tego, co mi wiadomo, ma się dobrze”.
Nietesty twórca Laylah Knytte Traper – zmarł kilka misięcy temu…Jego wrzucone w sieć dzieło, żyjąca tam postać, o zapożyczonej od niego inteligencji i humorze, żyje nadal. „Nieświadome” sytuacji swojego twórcy. A może świadome aż za bardzo i Traper rzeczywiście miewa się dobrze? Mocno polecam bota Laylah.

Nowe pozycje do bibliografii techstów i nie tylko

Na Uniwersytecie w Siegen w Niemczech wydano właśnie nowy zbiór artykułów na temat estetyki nowych mediów, a dokałdniej – estetyki literatury sieciowej. „Estethic of Net Literature” pod redakcją Pierre’a Gondolli i Jorgena Shaffera z rozprawami między innymi Nicka Montforta i Markku Eskelinena i zapewne z ciekawymi artykułami mniej znanych nazwisk, dołącza do wydanych w tym roku książek, które warto włączyć do swojej nowomedialnej kolekcji. Pierwszą z tegorocznych pozycji jest oczywiście „Second Person”, o którym będę jeszcze w tym roku wiele pisał. Grzegorz pytał się o inne, polecane pozycje. Nie mam ich zbyt wielu na podorędziu. Polski czytelnik musi mieć na swojej półce wydany w Polsce „Język nowych mediów” Manowicza, warto zdobyć też „Wirtualny Plac Zabaw” Mirosława Filiciaka. Szczególną, wartą uwagi, a jednocześnie w wielu miejscach wartą polemik pozycją jest „Alien vs Predator” Jana Stasieńki o literackich perspektywach badania gier komputerowych. Wrocławski socjolog i dziennikarz zredagował też tom „Jezyk @ multimedia”, który osobiście zdążyłem tylko przejrzeć.

Wydany właśnie w Niemczech zbiór szkiców na temat estetyki literatury sieciowej warto porównać z wydaną rok temu w Polsce „Estetyką Wirtualności” pod redakcją Michała Ostrowickiego. Jeśli doliczymy do tego klasyczne pozycje Kluszczyńskiego i Sitarskiego, dwa zbiory Liternet (trzeci wciąż w druku) to polska bibliografia tematyczna staje się coraz mniej skromna. Aż prosi się o zebranie autorów zamieszczonych w tych książkach w jednym miejscu i podsumowanie całości, rozwiązanie wielu kwestii spornych, wytyczynie nowych ścieżek…
Więcej o pozycjach teoretycznych już wkrótce.

Kooky, Ja Said – wersja 2.0

„Kooky Ja Said” dr Muto – undergroundowa, hakerska, cyberpunkowa riposta na miałkość „Samotności w sieci” już w nowej, poszerzonej i poprawionej wersji w magazynie techstów.

Za kłopoty z poprzednią wersją przepraszamy autora i czytelników. Zapraszamy do lektury!

goodbye wyborcza, hello iThink

Po tygodniach irytacji w końcu postanowiłem. Portal gazety wyborczej nie jest już moją stroną startową. Nużąca, jednostajna nuta tematyczna (wciąż te same seriale polityczne jako pożywka dla 90 procent informacji) to jeden problem. Portal internetowy to nie gazeta, o czym redakcja po prostu zapomina, a może nie wie. O pożegnaniu się z Wyborczą przesądziły jednak natrętne reklamy, które trudno wyłączyć, rodem z końca lat 90tych. Na stronach BBC i portali innych szanujących się wydawców tego typu zabiegi reklamowe od dawna nie są stosowane. Wyborcza postanowia jednak inaczej. Informatycy i designerzy pędzą wprzód (layout oparty na CSS, przestrzeganie standartów sieciowych, dbanie o podstawy usability). Dział promocji uparcie trzyma stery swego wehikułu czasu, myśląc, że jest rok 1997 i internauci mają frajdę oglądając animowane reklamy wyskakujące przed oczami jak Filip z Konopii. Atakowanie reklamami z tygodnia na tydzień staje się bardziej natarczywe, utrudnia czytanie infromacji, a czasem wręcz gwałci użytkownika przenosząc go na siłę na strony KIA czy innych konsumpcyjnych abstrakcji.

Wyborczą zamieniam na iThink.pl. Powstająca „oddolnie” zawartość portalu tworzonego wedle kolaboracyjnej filozofii web 2.0, jest dużo atrakcyjniejsza niż internetowa wersja najlepszego ponoć polskiego dziennika. Polska przez pryzmat iThink jest krajem ciekawszym, rożnorodnym, żyjącym nie tylko polityką, krajem ludzi inteligentnych, samodzielnie myślących, potrafiących wyrażać swoją opinię w stylu nie gorszym niż „profesjonalni” dziennikarze.