nowy layout techstów

Po czterech miesiacach testow, przymiarek, budowy i burzenia, zwrotow akcji i okolicznosci, po pieciu gotowych i odrzuconych projektach, techsty maja w koncu swoj nowy layout i design. Oczywiscie teraz zacznie sie praca nad przelewaniem w nowe naczynie starej i nowej zawartosci. Tworzenie layoutu zlozylo sie ostatecznie na calkiem dlugą historię, którą będę chciał opowiedzieć i zilustrować. Zakończyło się na dwukolumnowym layoucie (czyli bez zmian), prostym, przejrzystym, lekkim, a jednocześnie mogącego się pochwalić pewną graficzną werwą.

Facade – pierwsze podejście

Po upiornym wysiadywaniu w kawiarniach, w parkach i ogrÛdkach, z moim laptopem i jego niewidoczna antenka, ktÛra sciagala z otoczenia sygnaly bezprzewodowego internetu, ciesze sie w koncu komfortem stalego lacza w domu i latwoscia sciagania duzych plikÛw. A skoro instalator Facade schudl do 167 mega wczoraj uruchomilem w koncu ten interaktywny dramat, dzielo wyczekiwane i opisywane przez kilka lat w artykulach (ksiazka First Person) i na blogach (GrandTextAuto).Pierwsze wrazenia: bardzo dobry wstep, ciemno czerwone zaslony, jak z Lyncha, potem – czarny ekran i rozmowa telefoniczna Trip (meska postac) z uzytkownikiem, który wciela sie w postac znajomego chcacego dzis wieczorem odwiedzic oboje znajomych w ich domu. Trip reaguje na propozycje z pewnym zmieszaniem, ukryta niechecia, ostatecznie jednak stwierdza, ze to super pomysl). W instrukcji, do której mozna wejsc po tym zwiastunie mowa o tym, ze to od nas zalezy jak potocza sie losy tej nieco zagubionej we wlasnych relacjach, bliskiej rozwodu, pary. Mozemy uratowac ten zwiazek, mozemy tez rozbic go na dobre. Grace to atrakcyjna kobieta, a Trip to przystojny mezczyzna.

Rozpoczyna sie pierwsza scena – stoje przed drzwiami w korytarzu. Orientuje sie, ze moge zapukac do drzwi. Pukam. Nic. Pukam dalej i dalej. Nic. Obracam sie, ide w strone windy, naciskam przycisk. Gra skonczona. Pojawia sie log – tekstowy zapis przebiegu sceny: „Mark (takie jest moje imie) podchodzi do drzwi”. „Mark puka, Mark puka”, i tak z 20 razy. „Mark wychodzi z gry”.

Cos zatem przebieglo nie tak. Drugie podejscie. Pukam trzy razy po trzy razy i czekam, zblizajac sie bardzo blisko drzwi, tak, ze – i tu byc moze tkwil sekret – slysze ich rozmowe w salonie. KlÛca sie, i slysza pukanie. „Czy to naprawde juz on, mial byc za godzine” – denerwuje sie Grace. „Tak, tak to on, mÛwilem ci” – mowi Trip i otwiera nam drzwi. Jedyne co przez 20 minut udalo sie po tym zrobic, to wyciagniecie z Tripa jednego, powitalnego zdania, z czym tez nie bylo latwo bo musialem kilka razy wpisywac tekst swoich rÛznych powitan, by do mnie przmÛil. A potem juz tam stal przy tych drzwiach bez konca, moglem sam wejsc do pokoju, ogladac meble, obrazy, a on nic. Stal tam, przy nie zamknietych drzwiach, i patrzyl sie na mnie. Grace byla w Kuchni i tez nie chiala podjac rozmowy.

Takie bylo moje pierwsze spotkanie z bohaterami Facade. Ciag dalszy nastapi. Polecam instalacje, plik mozna pobrac przez dowolnego klienta bittorent.

Pora manifestow


Kilka ostatnich dni uplywa mi pod haslem „manifesty”. Po pierwsze za sprawa aktywnie dzialajacej od niedawna poznanskiej grupy poetów cybernetyków, którzy ogłosili niedawno manifest poezji cybernetycznej. Wystąpili oni także (jako cybernetyczni poeci?tego do końca nie wiem) na moim byłym „podwórku” – przed Teatrem Polskim w Poznaniu, w ramach happeningu „U”. Sami sobą reprezentują nader ciekawy ferment intelektualny, który potrzebny jest temu miastu jak powietrze, a polskiej sztuce cyfrowej – jak woda. Wywiad z tworcami manifestu – na stronach rynsztoka , Roman, jeden z twórców manifestu, publikował swoje teksty-szumy m.in w Pro ARte i Ricie Baum. „Techsty drugie” (tak od dziś nazywam roboczo magazyn nr 2) zamiszczą na swoich łamach kilka najnowszych dziełek i prac teoretycznych z dziedziny cybernetycznej poezji.

Inna okazja do mówienia o manifestach to druga edycja festiwalu „Manifesty poetyckie”, o którym…w następnmym odcinku.