Poezja megafonów: Adrew Campana – Automation

Automation to prosty i elegancki generator poetycki zainspirowany komunikatami odczytywanymi w tokijskim metrze. Poszczegółne wersy, odczytywane w przeglądarce przez procesor głosu, imitują automatyczne komunikaty, które słyszymy w każdym systemie kolei podziemnej i naziemnej wielkich miast. W tym przypadku jednak ów automatyzm realizowany jest w sposób subtelnie przewrotny, surrealistyczny oraz – za sprawą zrównania podmiotów ludzkich i maszynowych – humorystyczny i post-ludzki. Poetycki efekt Andrew Campana uzyskuje nie poprzez dadaistyczne wymieszanie obiektów, postaci i obrazów pochodzących z różnych sfer rzeczywistości, ale za sprawą przetasowania atrybutów żywotności i nieżywotności w obrębie tego samego zbioru semantycznego – świata kolejki podziemnej. Mocnym akcentem, pełniącym funkcję refrenu, jest ostatni człon każdego wersu-komunikatu, w którym uprasza się pasażerów o zrozumienie zaistniałej sytuacji lub podjęcie jakichś kroków (please accept this, please understand, czy –  moje ulubione –  please collaborate lub please explain).

elc

Andrew Campana – Automation

Rezultaty są iście chagallowskie: sufity odjeżdżają, pociągi wybuchają śmiechem, okna przystają na peronie, tunele otwierają się w nieprzewidzianych miejscach, pociągi zakwitają lub robią się zimne, zawiadowca stacji podsłuchuje lub zwija się w bólu, a pasażerowie proszeni są w każdym z tych przypadków do jak najmniej odpowiednich działań: wyjaśnień, potwierdzenia, współpracy, zrelaksowania się itp.

Andrew Campana napisał generator zarówno po angielsku jak i japońsku. Należy przypuszczać, że w kompozycji i treści całości kryją się ślady komunikatów z metra w Tokio (być może owe końcowe prośby), mamy jednocześnie do czynienia z sytuacją uniwersalną, dotyczącą każdej metropolii i wskazująca na poetycki potencjał rzeczywistych systemów automatycznego powiadamiania pasażerów.

Generator powstał w oparciu o skrypt Nicka Montforta wykorzystany w utworze Lead; Campana stworzył całość w html 5, jquery, css3, wykorzystał też wideo i jedną fotografię z zasobów creative commons, dobitnie demonstrując, jak niewiele trzeba, by powstał ciekawy utwór cyfrowy. Wystarczy oryginalny pomysł i twórcze wykorzystanie istniejących prac (obrazy i skrypty, które tej pierwszej iskry oryginalności absolutnie nie przyćmiewa), by zainteresować swoim wierszem globalną publiczność i redaktorów Kolekcji Literatury Elektronicznej.

Programowanie po arabsku

Mocnym i wymownym akordem rozpoczyna się nie anglojęzyczna odsłona najnowszego, trzeciego zbioru Kolekcji LIteratury Elektronicznej (ELC vol 3). Jest nim قلب Ramseya Nassera konceptualny projekt mający na celu stworzenie języka oprogramowania, którego bazą jest nie dominująca w świecie komputerów angielszczyzna lecz język arabski. Kod pisze się zatem w kierunku od prawej do lewej a polecenia są po arabsku. Chcąc przeciwstawić się za sprawa projektu hegomonii angielszczyzny, na której zbudowane są wszystkie popularne języki programowania, artysta pisze:

قلب dokumentuje efekt łamania się każdej wiodącej technologii pod ciężarem nie łacińskiego tekstu, poddając tym samym w wątpliwość falę ekscytacji towarzyszącą chęci nauczenia wszystkich ludzi na świecie programowania komputerów, która jest w gruncie rzeczy ekscytacją z powodu tego, że każdego nauczymy w ten sposób języka angielskiego.

elc

Ramsey Nasser قلب

Nasser nie poprzestaje na samym kodzie, lecz rozszerza go o działania poetyckie i wizualne, które zasadzają się na tradycyjnie hołubionej w kulturze arabskiej kaligrafii. Fragmenty kodu, w różnych postaciach, od prac do powieszenia na ścianie po instalacje audio-wizualne, artysta-programista prezentuje w galeriach. I ma ku temu solidne podstawy, gdyż w przeciwieństwie do języków zachodnich, arabski prezentuje się na ekranie o dużo ładniej, a piszący ma nad jego wyglądem znacznie większą kontrolę (niektóre znaki alfabetu mogą być dowolnie wydłużane, dzięki temu łatwo o graficzny rytm, naturalne justowania i porządek.

Ten ostatni element, wychodzenia z alternatywnym językiem oprogramowania na zewnątrz, w kontekst świata sztuki i literatury (Nasser mówi o kaligraficznej poezji) odróżnia projekt od szeregu innych prób tworzenia oprogramowania w językach narodowych. Na przykład w Polsce już w latach 60 można było programować za pomocą polszczyzny w kompilatorze SAKO (komendy ‚czytaj’, ‚skocz do’. Co jakiś czas pojawiają się też ciekawostkowe projekty studenckie, takie jak np. kompilator ZDZICH.

W zbiorze Electronic Literature Collection prezentowany jest nie tyle sam kod, co wideo i strona autorka z opisami tego programistczno-artystycznego przedsięwzięcia.

Bratysława – „Remediacja” (3)

20130118-130637.jpg„||| Kineskop je vinny” to słowacko-angielsko-polska feeria zglitchowanych obrazów, animacji i komentującego je tekstu, którą duet Łukasz Podgórni i Leszek Onak przygotował specjalnie na konferencję „Remediacja”. Na charakterystyczną estetykę przedpecetowej rozrywki czy estetyki systemowych błędów współczesnych serwisów internetowych nakłada się tu element ludowy w postaci amatorskich filmów przedstawiających (pijane i trzeźwe) życie codzienne polskiej i słowackiej wsi. Obraz i dźwięk poddane są tu przemyślanemu rytmowi napięcia (doprowadzanego do granic emocjonalnej wytrzymałości) i rozluźnienia (chwile audiowizualnego chilloutu i humoru).

Mimo problemów z nagłośnieniem (tradycyjnych, można powiedzieć: pan dźwiękowiec ściszał poziom tylko pojawiały się celowe przestery) Krakowiacy pokazali, że polska cyberpoezja ma sporo do zaoferowania badaczom i artystom nowych mediów, nie tylko w Polsce, i nie tylko w Europie.

Bratysława – „Remediacja” (2)

20130118-120733.jpg

Zuzana Husárová i Lubo Panák (fot. 1) zaprezentowali wczoraj w Bratysławie próbkę poetyckich, malarskich i generatywnych możliwości Kinect – czujnika ruchu do konsoli xbox 360. W ciągu dwóch ostatnich lat słowaccy artyści pokazali już trzy poetyckie instalacja angażujące w wytwarzanie poetyckich znaków ruchu widza: określone gesty (ruch ręką w prawo, lewo, gorę lub wprzód (po osi z) generuje, odsłania, rozbija lub zamazuje uprzednio przygotowany tekst (w jednym z prezentowanych urworów za tekstową pożywkę służyły fragmenty tekstów krytyków lit. cyfrowej, w tym polskich).
20130118-121035.jpg
Możliwe jest dodawanie elementów graficznych, głównym wyzwaniem jest jednak dostrojenie ruchów ciała do efektu na ekranie. Stąd też wczorajsze próby tego cielesno-hardeare’owego poetyckiego interfejsu. Na fotografii nr 2 poetycki potencjał swojego ciała testuje Arek Wierzba z Ha!artu.

Pułka kontra Google: przybornik

John Cayley, Danie Howe - Readers ProjectIntensywna noc czeka tych, którzy w najbliższy piątek pojawią się w Krakowie na festiwalu Ha!wangarda. Po rozstrzygnięciu konkursu na projekt multimedialny (jury wciąż intensywnie debatuje nad wyróżnieniami), Ula Pawlicka zaprosi na prezentację „Wstęp do poezji cyfrowej” a następnie liczni, bądź nieliczni, śmiałkowie, będą mogli wziąć udział w prowadzonych przeze mnie warsztatach generatywnej literatury sieciowej „Pułka kontra Google według Johna Cayleya”.

Za tym spiętrzeniem nazw własnych kryje się dość prosta generatywna procedura, dzięki której, korzystając z żywej mowy polskiego internetu i przeczesującej ją wyszukiwarki Google, dokonamy językowej implantacji na nie narodzonym jeszcze tekście nie żyjącego już autora…

A teraz bardziej technicznie: każdy z warsztatowiczów otrzyma fragment nie opublikowanej prozy Vida local Tomasza Pułki. Następnie z fragmentu tego wybierze ciągi trzech następujących po sobie słów. Każdą trójczłonową sekwencję umieścimy w przeglądarce Google i przyciskiem „szukaj” wygenerujemy listę znalezionych wyników. Ostatni etap to wybór jednego zdania z listy rezultatów wyszukiwania. Zdanie to, wraz z kolejnymi, wygenerowanymi przez nastęne trzy słowa z tekstu oryginału, utworzą nowy, docelowy tekst, „wiersz” autorstwa Tomasza Pułki, algorytmu wyszukiwania, osoby wybierającej słowa oryginału oraz autorów wyszukanych zdań.

Aby warszty przebiegły sprawnie, tzn. aby każdy z uczestników wygenerował co najmniej 10 zdań tekstu docelowego, porzebna jest przeglądarka internetowa oraz połączenie z internetem, o które w klubie Konfederacka 4 nie tak łatwo. Dlatego warto zabrać ze sobą swoje blueconnecty i inne wtyczki do internetu mobilnego, albo po prostu jakiegokolwiek smartfona z wyszukiwarką internetową. W tym drugim przypadku warto przynieść zwykłą kartkę i długopis, gdyż to znacznie przyśpieszy cały proces, jak wiadomo multitasking na komórkach jest bólem w nosie.

Pomysł na warsztaty wziął się rzecz jasna z tego, by niezapomnianego performera, poetę, twórcę językowych, dźwiękowych i wizalnych szumów, mieć podczas Ha!wangardy wśród nas. To rodzaj poetyckich Zaduszek pod znakiem Pułki jeszcze przed Zaduszkami.
Z kolei generatywne reguły, którym poddawać będziemy tekst oryginału, zasugerowane zostały przezJohna Cayleya, który wraz z Danielem Howem stosują podobne zasady w projektach spod znaku swojego wspólnego przedsięwzięcia Readers Project. Po moich inspirujących, paryskich i londyńskich spotkaniach z jednym z najdłużej działających poetów kodu (sam swoją twórczość nazywa „programatologią”), stało się jasne, że znajomość Cayleya w Polsce jest niewystarczająca. Krakowskim eksperymentem chcemy tę lukę choć w nieznacznym stopniu załatać. Do zobaczenia na Ha!wangardzie!

Oficjalna zapowiedź warsztatów >> .

Program i zapowiedź Ha!wangardy >>.

Podróż na dno fraktalu

Wielopoziomowy, konfigurowalny i kryjący niejedną niespodziankę: rozstrzelam krew, nowy cyfrowy utwór Łukasza Podgórniego (premiera w najnowszych Techstach) nie da się łatwo zakwalifikować. Generator poezji, pięciościeżkowy sekwencer, poezja kodowa a nawet gra strzelanka: cybertekst Podgórniego jest wszystkim tym z osobna i na raz.

Po części konfigurowane, a po części generowane przez odbiorcę przykłady sztuki słowa w nowych mediach zwykło się nazywać instrumentami tekstowymi. Tym różnią się one od większości innych, że zakładają interwencję użytkownika, bez której nie dochodzi do pełnego przebiegu dzieła. W kluczowych momentach rozstrzelam krew czytelnik musi albo celować w litery albo naciskać na klawisze i dopiero po tym odsłania się ciąg dalszy: kolejne litery do odstrzału i kolejne klawisze. Te ostatnie nie są tutaj przypadkowo, gdyż instrument tekstowy krakowskiego autora jest jednocześnie instrumentem muzycznym. Każdemu z czterech wersów tekstu głównego, który losowany jest przez czytelnika z ukrytej bazy danych, towarzyszy własna ścieżka dźwiękowa. Każdą ze ścieżek można wyciszać aż do momentu, gdy muzyka zamilknie na dobre, dokładnie jak w sekwencerach wchodzących w skład osprzętu didżeja. Czytelnik całkiem dosłownie przejmuje stery poetycko-muzycznej konsolety. W oparach usterkowych dźwięków tekst układa się w następujące, przykładowe warianty:

Wy powtarzacie królów do sukna
Kiedy wy podobacie się cumom
Jeżeli wy byliście węzłem Nas
Wyrabianych z wygięcia Jeżeli stąd

Wy powtarzacie stajnie do porshe
Kiedy Wy przedstawiacie się kruszcom
Jeżeli Wy byliście węzłem Nas
Wyrabianych z wygięcia Jeżeli stąd

Niektóre ze słów dają się przestawiać, można je przesuwać z jednego wersu na inny, tworząc wersję wersji i tak bez końca… gdyby to nie był dopiero początek. Podgórni pozwala nam odkrywać dużo więcej, zapraszając do zbierania punktów, błądzenia po kolejnych wertykalnych pięcioliniach i strzelania w uciekające litery i hasła; osacza nas też spowolnionymi pętlami z vocodera, przyciskami, które wiodą donikąd i celowo nieczytelnymi komunikatami.
Najbardziej trwałym elementem ruchomego instrumentu jest efektowny, enigmatyczny fraktal: zapętlone, losowo ułożone zdanie, którego słowa i litery, ruchem węża zjadającego własny ogon, przesuwają się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. The west is the best?

Punktem dojścia, a może tylko ślepym zaułkiem, jest „dno fraktalu” znajdujące się po drugiej stronie dzieła, na którą przenosimy się po uruchomieniu linku do „stron stanowiących zagrożenie” dla zdrowia naszego komputera, czyli na autorską witrynę Podgórniego (szafranchinche.ovh.org). Tam utwór dopełnia się i wybrzmiewa w usterkowych konwulsjach palimsestowej grafiki ASCI i nie dających się już konfigurować słowach urwanej, jakby wymuszonej, końcówki.

Dojście do „dna fraktalu” po raz ostatni i najbardziej dobitny zachęca użytkownika do przywołania społecznego kontekstu dzieła, które – choć tutaj o nim nie piszę – zasygnalizowane jest we wstępie i subtelnie uaktualniane w trakcie przebiegu interakcji, co dodaje rozstrzelam krew dodatkowych wymiarów i zachęca do ponownej lektury. Nigdy bowiem nie wiemy, czy doszliśmy do prawdziwego końca, czy nie ominęliśmy czegoś po drodze i czy w międzyczasie dzieło wypączkowało w nowych kierunkach, czym się nam autor jeszcze we wstępie odgraża.

Poezja Facebooka

O zaskakującym, poetyckim potencjale Facebooka mogą się przekonać wszyscy, którzy natknęli się na aplikację My Year in Status. Mały serwerowy program, których pełno na Facebooku, miksuje wpisy pojedynczego użytkownika i wkomponowuje ich fragmenty w podsumowującą mijający rok e-kartkę. Warunkiem interesującego efektu, co nie dziwi, jest jakość wpisów, jakie dany fejsbukowicz popełnił w ciągu całego roku. Moja aktywność na Facebooku, podobnie jak na Elektroblogu, była w ciągu 2010 nikła, dlatego nawet nie próbowałem. Ale moi koledzy, jak Leszek Onak czy Łukasz Podgórni, mogą się pochwalić całkiem dobrymi pod względem literackim, noworocznymi laurkami. Oto fragment kolażu Onaka: Wróżbita zdecydowanie Maciej / pomysł miał pan Jezus. Ja ten pomnik miałem zbudować / Facebook twierdzi, że „Wola Rządzińska” – moja miejscowość rodzinna, nie istnieje. Z kolei w kolażu Podgórnego czytamy między innymi: Jak rzekł niegdyś Zenon Fajfer „Ha!rakiri” / gdy net zamula, budzą się demony / Czyczowaliśmy / Czas przyszły fraktalny (prototyp). Raz jeszcze okazuje się, że jakość końcowa remiksologii, efekty finalne sztucznego wytwarzania testów z innych tekstów, zależą od materiału wyjściowego. Wyniki tego rodzaju zestawień określane są przez zasadę rubbish in – rubbish out: Nie ma co liczyć na cuda: jeśli do poetyckiego młynka wrzucaliśmy śmieci, efektem mielenia śmieci będą… śmieci, jeśli z kolei pożywką remiksu są teksty przemyślane, dowcipne, „skrzydlate”, takiż ma szansę być końcowy kolaż. Generatorom poezji poświęcam moje dwa ostatnie (pierwszy, drugi) felietony w Ha!arcie, trzeci w drodze.

Hipertekstowa ha!wangarda

Premiera nowej wersj hipertekstu przestrzennego Krótka historia przypadku oraz premiera Liberlandii– nowego hipertekstu Radosława Nowakowskiego towarzyszą festiwalowi Ha!wangarda w Krakowie. Organizowany przez Ha!art festiwal, próbując na nowo zdefiniować pojęcie współczesnej awangardy, proponuje przyjrzeć się kilku najciekwaszym przejawom postaw awangardowych z pogranicza literatury, sztuk plastycznych i sztuki cyfrowej. Są to liberatura, hipertekst literacki, poezja cybernetyczna oraz story art.

Miejsca i szczegółowy program wydarzeń – na stronach festiwalu. Wszystkie imprezy za darmo. Wśród premier i pokazów, koncertów i dyskusji każdy awangardzista znajdzie coś dla siebie: od Batonu Shutego poprzez dźwiękowe mutacje peceta Romana Bromboszcza po prezentację hipertekstowego komiksu. Owoce festiwalu będą zbierane przez długi czas. Wraz z redakcją Ha!artu serdecznie zapraszamy !

Teksty krytyczne Mariusza Pisarskiego o Krótkiej historii przypadku Małgorzaty Dawidek Gryglickiej oraz Liberalndii Radka Nowakowskiego, wraz z całym festiwalowym zapleczem, ukażą się w specjalnym, papierowym wydaniu Ha!artu. Ich krótsze wersje znajdują się tu i tu.

Animacje Słowa

„Animacje Słowa” – artykuł Magdy Garncarek o dynamicznej topografii, to najnowsza pozycja nowego magazynu techsty. Omówienie problematyki dynamicznej topografii wypełnia pewną ciekawą lukę, która powstała pomiędzy zjawiskami określanymi jako „poezja konkretna” a „poezja ekranu”. Dla niektórych badacze zjawisk spod znaku poezji konkretnej, ich dynamiczny aspekt jest mało znaczącym dodatkiem. W artykule Garncarek możemy dowiedzieć się o filozoficznych i praktycznych aspektach owego dodatku, które w konsekwencji prowadzą do pojawienia się nowego gatunku w krajobrazie nie tylko nowych, ale i starych mediów.

Na artykule Magdy Garncarek konczymy najnowszy magazyn techstów, choć zapraszmy do przysyłania tekstów do działu recenzje. W kwietniu planujemy zamknąć nowy magazyn, tak, by dostępny kilka tygodni przed letnią sesją egzaminacyjną.

Jeśli chcesz opublikować w techstach własną tworczość, własny artykuł, recenzję, esej – nie zwlekaj i napisz do nas

Kolekcja Literatury Elektronicznej

Na stronach organizacji eliterature dostępna jest już sieciowa wersja pierwszej części publikacji Electronic Literature Collection – zbiór blisko stu opowiadań, wierszy, komiksów, i literackich programów komputerowych podzielonych na kilkadziesiąt kategorii. (Oto niektóre z kategorii: 3d, Time-Based, Java, Music, Storyspace, Non-Interactive, Hactivist, Generative, Flash, Codework, Conceptual, Chatterbot, Ambient).

Znalazły się tu zarówno klasyczne przykłady literackiego hipertekstu jak i zwariowane, dynamiczne teksty generatywne. Wszystkie te utworyt mają jedną wspolną cechę: są przejawami literatury elektronicznej i nie mogłyby istnieć bez elektronicznych mediów, w których środowisku powstały i są odbierane.